Wczoraj spółdzielnia Jaroty zaczęła wywieszać w swoich budynkach informacje z numerami zadłużonych mieszkań i wysokością długu. W jej ślad idą inne spółdzielnie w Olsztynie.
Pod koniec stycznia na tablicach ogłoszeń bloków SM Jaroty pojawiły się informacje o zadłużeniu budynków. Część dłużników zaczęła płacić czynsz.
Spółdzielnia odzyskała prawie 600 tys. zł. Nadal jednak co dziesiąte mieszkanie w SM Jaroty jest zadłużone.
- Zdecydowaliśmy, że podamy do publicznej wiadomości bardziej konkretne informacje o dłużnikach – mówi Jan Okorski, wiceprezes SM Jaroty ds. ekonomicznych. – Sąsiedzi dłużników powinni się dowiedzieć, kogo kredytują i na jaką kwotę. Często nie płacą ludzie zamożni, bo wolą kupić dobry samochód.
Pierwsza lista pojawiła się wczoraj w bloku przy ul. Barcza 3. Umieszczono na niej numery mieszkań, kwotę, na jaką są zadłużone i liczbę zameldowanych tu osób. Rekordzista jest winien spółdzielni prawie 10 tys. zł.
- Pójdę i zaraz tę kartkę zerwę – zapowiada pan Tomasz zadłużony na 2300 zł. – Po co sąsiedzi mają to oglądać? Nie płaciłem czynszu, bo wyjechałem z Olsztyna.
Pan Zbigniew zdziwił się na widok numeru swojego mieszkania na czarnej liście. Zaskoczyła go podana kwota – ponad 3, 2 tys. zł. – To żona nie płaciła czynszu, a mówiła, że płaci – tłumaczy. – Już ja z nią porozmawiam.
SM Pojezierze wysłała do 1000 dłużników zawiadomienie, że są zaklasyfikowani na czarną listę. Większość z nich zwróciła się do spółdzielni, prosząc o czas na spłacenie zaległości.
- Daliśmy ludziom szansę i czas do 30 czerwca. Do dziś zwrócili ponad 150 tys. zł. Niektórzy jednorazowo wpłacają nam nawet po 10 tys. zł – mówi Zenon Procyk, prezes SM Pojezierze. – Kupujemy też barak pod Dobrym Miastem w byłym PGR i tam będziemy wykwaterowywać najbardziej zatwardziałych.
Również Olsztyńska Spółdzielnia Mieszkaniowa zastanawia się nad wywieszeniem list z numerami mieszkań dłużników. Zminimalizować problem bardzo pomógł OSM skuteczny straszak w postaci baraku przy ul. Poprzecznej. Odkąd spółdzielnia przeprowadza tam największych dłużników, ich liczba spadła o połowę.
Autor artykułu: Ewa Sierocińska